wtorek, 11 czerwca 2013

Deszczowy Kraków, czyli... zajrzyjmy do muzeum! Fabryka Schindlera.



WIELKA HISTORIA NA UBOCZU

Nieco na uboczu od najbardziej znanych, średniowiecznych symboli miasta, od królewskiego Wawelu, kupieckich Sukiennic, czy Rynku Głównego,  znajduje się nie mniej historyczna i równie godna uwagi fabryka. Fabryka Naczyń Emaliowanych Oskara Schindlera. To tu, w Podgórzu, czasie II wojny światowej, pracowali Żydzi, wybawieni z ghett i płaszowskiego obozu. To tu, otrzymali godne traktowanie i namiastkę bezpieczeństwa. Tu tu, dostali szansę na przeżycie. 




FABRYKA


Fabryka ta została założona w 1937 r. przez żydowskich przedsiębiorców. Wraz z początkiem II wojny światowej, odkupił ją niemiecki inwestor - Oskar Schindler. Od tej pory funkcjonowała, jako Niemiecka Fabryka Wyrobów Emaliowanych - Deutsche Emailwarenfabrik (DEF).

Początkowo produkowano tu wyłącznie naczynia, jednak później, w miarę rozrostu zakładu, poszerzono ofertę. Od 1943 r. zakłady te zaopatrywały rynek niemiecki w menażki, łuski i zapalniki do pocisków artyleryjskich oraz lotniczych.

 

LISTA SCHINDLERA

Pierwszymi pracownikami fabryki byli głównie Polacy. Z czasem, zaczęto zatrudniać coraz więcej robotników żydowskich z ghetta i obozu w Płaszowie. Z czasem, dzięki staraniom Schindlera, jego pracownicy mogli zamieszkać w zabudowaniach przyległych do fabryki, gdzie warunki egzystencji były nieco lepsze.
Kiedy w 1944 r. wraz ze zbliżaniem się frontu wschodniego, Niemcy rozpoczęli akcję likwidowania obozów i eksterminowania ludności żydowskiej, Schindler ewakuował swą fabrykę zbrojeniową do Brünnlitz. W tym samym czasie, razem  ze swym księgowym Itzhakiem Sternem, opracował słynną Listę, czyli spis osób zatrudnionych w jego zakładzie. Nazwisko po nazwisku wykupił z obozów ponad 1100 osób, ratując przy tym od śmierci. Więźniowie pracowali dla niego aż do 8 maja 1945 r.


FABRYKA DZIŚ.


Miejsce to, stało się kolejną wizytówką Krakowa. Najpierw posłużyło za plan zdjęciowy do filmu Stevena Spielberga Lista Schindlera, zaś później zostało przemianowane na oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Otwarto tu stałą wystawę pt. Kraków. Czas okupacji 1939-1945 , która ma za zadanie opowiadać. Opowiadać i pokazywać. Szczegółowo, ciekawie i sugestywnie. O czym? Nie tylko o Schindlerze i jego fabryce. Nie tylko o Żydach i ich eksterminacji. Ale także o Krakowianach wobec wojny i okupacji. Jest to muzeum o codzienności. Tylko, że w niecodziennych warunkach.

W POSZUKIWANIU ODPOWIEDZI

  • Jak żyło się i mieszkało w Krakowie podczas okupacji?  
  • Jak wyglądał tradycyjny zakład fryzjerski?
  • O czym rozmawiano w przededniu wojny?
  • Co to jest fotoplastykon? 
  • Jak ubierali się Krakowianie w latach 40. XX wieku? 
  • Czym było Montelupich?
  • Czym był krakowski Liban?
  • Czym był Płaszów? 

Na te i wiele innych pytań znajdziemy odpowiedzi, zwiedzając wystawę. Wystawę ogromną i niezwykle bogatą, bo wypełniającą blisko 45 sal i korytarzy wyposażonych w cenne eksponaty i materiały edukacyjne.

ŚCIANY MAJĄ USZY, OCZY I USTA


Przechadzając się korytarzami Fabryki Schindlera, odbywamy długi spacer po całym niemal dawnym Krakowie. Wędrujemy brukowanymi uliczkami, czując nierówną kostkę pod stopami. Zaglądamy do bramy budynku, żeby wewnątrz dostrzec aranżację prawdziwej klatki schodowej. Tam, stoimy chwilę, żeby podsłuchać fragmentów nerwowej rozmowy lokatorów. Przy akompaniamencie lękliwych komentarzy i spekulacji na temat wojny, przechodzimy dalej, aby odwiedzić dawny zakład fotograficzny albo tradycyjny zakład fryzjerski. Tam możemy sprawdzić cennik, obejrzeć przyrządy pielęgnacyjne, przejrzeć się w ogromnym lustrze i znów słuchać...  bo słuch w tym muzeum jest tak samo zaangażowany w zwiedzanie, jak wzrok i dotyk. W każdym pomieszczeniu, w zależności od jego przeznaczenia, odpowiednia ścieżka dźwiękowa uzupełnia całokształt. Jesteśmy więc świadkami różnego rodzaju pogawędek, okrzyków, szeptów, czy gwaru ulicznego. 

W kolejnych salach zapoznajemy się z codziennością okupowanego Krakowa. Oglądamy dawną zabudowę, przyglądamy się z bliska staremu tramwajowi z wnętrzem stylizowanym na to z epoki, czy też odwiedzamy stare krakowskie mieszkania w kamienicach. Ich umeblowanie i wyposażenie, współgrające z gipsowymi figurami lokatorów sugestywnie i wiernie odwzorowują minioną rzeczywistość. Rzeczywistość, która przesiąknięta była okrucieństwem, strachem i smutkiem. Na ulicznych słupach czytamy obwieszczenia władz niemieckich, zaś z okien zakładów obserwujemy łapanki i aresztowania. Przechodząc dalej, śledzimy losy zatrzymanych, już jako więźniów Montelupich czy Pomorskiej. W kątach, zaaranżowanych na więzienne cele, oglądamy krótkie nagrania video z zeznaniami bezpośrednich świadków wydarzeń. Wreszcie, idąc dalej, docieramy do Płaszowa, gdzie stojąc na żwirowym podłożu, obok wózka wypełnionego kamieniami, przez druciane zasieki możemy przeczytać historię obozu i jego ofiar. 

SKARBY Z PRZESZŁOŚCI


Fabryka Schindlera to skarbiec niezliczonej ilości eksponatów zarówno tych tradycyjnych, jak i nowoczesnych. Setki eksponatów rękopiśmiennych (grypsy, listy), drukowanych (prasa, obwieszczenia) i materialnych (naczynia, rzeczy osobiste, broń, dewocjonalia) - wszystko to jest do dyspozycji odwiedzających. Dzięki tysiącom fotografii, możemy przyjrzeć się z bliska ludziom sprzed kilkudziesięciu lat. Możemy zobaczyć, jak wyglądali i ubierali się bohaterowie czy narratorzy danych historii. Poprzez dziesiątki ścieżek dźwiękowych, otwarto przed nami możliwość poznania także ich głosów. Oprawa audiowizualna, oddziałująca na wyobraźnię, w wyczerpującym stopniu uzupełnia opracowanie tekstowe wystawy i wraz z  aranżacją wnętrz, czy stylizacją podłoża (bruk, błoto, posadzka, żwir) pozwala niemal przenieść się w czasie do przeszłości.

7 komentarzy:

  1. też byłam ostatnio w Krakowie

    OdpowiedzUsuń
  2. oo, Fabryka Schindlera! słyszałam. lubię takie wycieczki do przeszłości, pod warunkiem, że są ciekawie pokazane... a to zapowiada się super :)
    idę poszperać w Twoim poradniku autostopowicza.

    OdpowiedzUsuń
  3. O Schindlerze słyszałam, lecz nie wiedziałam, że jego fabryka jeszcze istnieje! Szkoda, że nie jest ona na liście przeciętnego turysty w Krakowie, a powinna, ponieważ historia jej jest wręcz wspaniała ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli dostanę się do Krakowa na studia, na pewno wybiorę się w to miejsce. Nie dość, że tematyka Żydowska jest mi bliska (nie, nie jestem żydówką, ich kultura mnie fascynuje) to jeszcze jest to miejsce historyczne, co przyciąga mnie jeszcze bardziej. Dowiedziałam się od Ciebie kilka ważnych, ciekawych rzeczy i cieszę się, że opisujesz takie miejsca, zachęcasz ludzi do poznawania kultury, historii, ważnych osób i wydarzeń. :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiedziałam o tym miejscu..dzięki, na pewno tam zajrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie miałam o tym pojęcia, a w Kraku byłam nie raz
    Koniecznie muszę się tym zainteresować !

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno tam zajrzę. Jak to się stało, że jeszcze mnie tam nie było? Koniecznie do nadrobienia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń